Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
wtorek, 30 maj 2017 14:34

Słodka porażka Nestlé

Producent batonów KitKat znów przegrał w sporze dotyczącym tego popularnego batonika w kontekście znaków towarowych. Sąd orzekł przeciwko Nestlé w ciągnącej się od dłuższego czasu walce z Cadbury dotyczącej tego, czy forma batonika w kształcie czterech połączonych paluszków powinna być chroniona prawem ochronnym na znak towarowy. Międzynarodowy koncern Nestlé przegrał więc ostatnią rundę swojej długotrwałej bitwy z rywalem na czekoladowym rynku, właścicielem marki Cadbury, o znak towarowy dotyczący kształtu batona KitKat w Wielkiej Brytanii. Tamtejszy sąd apelacyjny orzekł bowiem, że taki znak nie posiada charakteru odróżniającego.

Orzeczenie to oznacza ostatni etap w bitwie pomiędzy Nestlé a Mondelēz, amerykańskim właścicielem Cadbury, które walczyły o rejestrację kształtu KitKata od siedmiu lat. Odwołanie Nestle od brytyjskiego orzeczenia w styczniu zeszłego roku było odpowiedzią na decyzję odmowną w kwestii udzielenia ochrony trójwymiarowemu znakowi. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził wcześniej, że kształt batona składającego się z czterech połączonych wzdłużnie paluszków nie jest wystarczająco odróżniający, aby zasługiwać na rejestrację jako znak towarowy i że takie oznaczenie nie byłoby zgodne z prawem europejskim.

Wyrok ten oczyszcza z przeszkód drogę konkurentom, w tym największym supermarketom produkującym własne produkty, a także innym cukiernikom, do produkcji własnych „KitKatów”, bez obawy o konsekwencje prawne. Rzecznik Nestlé sugeruje jednak, że koncern niekoniecznie jest gotowy zrezygnować z walki i rozważa następny ruch. Firma mogłaby potencjalnie spróbować przenieść sprawę do brytyjskiego sądu najwyższego. Nic dziwnego, skoro koncern Nestlé wydawał od 3 do 11 milionów funtów rocznie na promowanie KitKata w latach 1996-2007. W 2010 r. w samej Wielkiej Brytanii sprzedano ponad 40 milionów tych batoników. Uzyskanie monopolu na ten konkretny kształt słodyczy stanowi więc dla Nestlé łakomy kąsek.

Czy konsumenci naprawdę mogą zostać wprowadzeni w błąd co do pochodzenia produktu, gdy dwa produkty mają podobną, czarną etykietę i nazwę? Nawet, jeśli jeden towar to jedzenie dla ludzi, a drugi to karma dla zwierząt? W sprawie, w której przedmiotem sporu są bekon Hormel Foods’ Black Label i karma dla psów produkowana przez Nestle Purina Petcare o nazwie Black Label, uznano, że taka sytuacja może zaistnieć.

Jest to jedno z twierdzeń w sprawie o naruszenie znaku towarowego, którą firma Hormel z siedzibą w Austin, w stanie Minnesota, założyła w zeszłym tygodniu w sądzie w Minnesocie.

Firma Hormel - sama siebie opisany jako „pionier bekonu, który spędził ponad 100 lat doskonaląc smak boczku” - zarzuca Purinie, iż ta wykorzystuje w handlu swoim produktem dobrą reputację jej towarów i znajomość znaku towarowego „Black Label Hormel”, aby promować nowo wprowadzoną linię bekonowych przysmaków dla psów. O celowym nawiązaniu do znaku towarowego ma również świadczyć treść reklamy przysmaków dla psów, w której co chwila prezentowane są kawałki smakowitego boczku. Oprócz wyraźnego wykorzystania prawdziwego bekonu w swoich reklamach, produkt „Black Label” firmy Purina ma też czarne etykiety, które są uderzająco podobne do tych z produktów Hormel.  

Purina nie odpowiedziała jeszcze na złożony przeciwko niej pozew.

Żadnej z firm nie jest obca walka na sali sądowej. Wcześniej w tym roku Purina spierała się konsumentem, który twierdził, że Purina błędnie zaznaczyła, że jej karma „Beggin 'Strip” składa się głównie z prawdziwego bekonu, jeśli w rzeczywistości wieprzowina jest tylko  jej którymś z kolei składnikiem.

Tymczasem Hormel jest pozwanym w długotrwałej walce z firmą z Oklahomy, która twierdzi, że Hormel ukradł jej pomysł na unikalny proces i system przygotowywania wstępnie gotowanych plastrów boczku.

piątek, 26 maj 2017 13:59

Warto być przedsiębiorczym

Aby zaistnieć w biznesie, czasem wcale nie trzeba mieć wieloletniego doświadczenia w danej branży. Historie z cyklu „od pucybuta do milionera” zdarzają się jednak rzadko, a sukces bywa okupiony trudnymi decyzjami i poświęceniem. Pomimo to, brak kontaktów czy znajomości branży nie przeraża młodych przedsiębiorców przed startem w biznesie. Podejmując takie wyzwanie należy jednak pamiętać, aby mieć nie tylko dobry biznesplan, ale też świadomość możliwości prawnej ochrony czy to swoich wynalazków – jako patent, czy też nazwy – za pomocą znaku towarowego.

Tak właśnie rozpoczęła swoją działalność właścicielka popularnej teraz marki kosmetyków do makijażu mineralnego, Annabelle Minerals. Co ciekawe, właścicielką marki nie jest osoba z branży kosmetycznej, ale prawniczka, która początkowo łączyła pracę w kancelarii z rozwijającym się biznesem. Annabelle Minerals to kosmetyki mineralne, oparte na naturalnych substancjach. W skład oferty wchodzą nie tylko pudry czy róże, ale też podkłady czy cienie do powiek. Biznes rozpoczął się od poszukiwania przez założycielkę marki kosmetyków mineralnych, które jeszcze kilka lat temu nie były w Polsce popularne, a których musiała używać ze względu na problemy z cerą. Sprowadzanie ich zza granicy było zaś dość kosztowne.

Pani Anna Szczerba, wtedy jeszcze studentka, zaczęła więc sama komponować kosmetyki, używając do tego celu dwutlenku tytanu, miki, tlenku cynku i koloryzujących tlenków żelaza. Działalność prowadzona początkowo na własne potrzeby szybko przerodziła się w biznes. Założycielka marki zadbała tez o nią od strony prawnej, wybierając odpowiedni logotyp i rejestrując go jako znak towarowy. Dzięki takiemu działaniu ewentualni naśladowcy nie będą go mogli wykorzystywać w konkurencyjnej działalności.

czwartek, 25 maj 2017 14:17

PayPal walczy o swoje

Niektórzy przedsiębiorcy z branży nowych technologii byli ostatnio w centrum uwagi, ze względu na będące w różnych fazach spory dotyczące ich znaków towarowych. Przykładowo, Google usiłuje bronić swojego znaku wśród oskarżeń, że pojęcie „gogle” nie jest już uprawnione do ochrony prawnej, ponieważ stało się zbyt ogólnym słowem oznaczającym „wyszukiwanie w sieci".

Teraz dwie inne firmy walczą o inny obszar prawa znaków towarowych. PayPal żąda od spółki Pandora zaprzestania naruszeń twierdząc, że najnowsze logo Pandory wygląda tak samo jak logo PayPal, a tym samym wprowadza konsumentów w błąd. Pandora to popularne – choć niedostępne w Polsce - radio internetowe, które uruchomiło w październiku ubiegłego roku nowe logo w ramach kampanii reklamowej, zastosowanej w celu przekształcenia bezpłatnych słuchaczy radia w płatnych abonentów.

W myśl pozwu niedawne przyjęcie przez radio Pandora nowego logo z literą „P”, przy użyciu niebieskiej kolorystyki stanowi bezprawne wykorzystanie rozpoznawalności podobnego logotypu PayPal, będącego zarejestrowanym znakiem towarowym, co godzi w interesy PayPal. Jako załącznik do pozwu firma PayPal przesłała kilka listów od konsumentów, którzy twierdzili, że pomylili aplikację PayPal i jej znak towarowy z logo radia Pandora w nowej wersji. Jedna z użytkowniczek Twittera zapytała nawet, czy firma PayPal kupiła Pandorę.

Podobnie jak logo PayPal, logo Pandora przedstawia wpisaną w prostokąt literę „P”. Jedynie kolorystyka jest odwrócona – logo Pandory to niebieskie „P” na białym tle, w znaku towarowym PayPal kolory mają zaś odwrotne ułożenie.

środa, 24 maj 2017 14:19

Wyrok wysokiej jakości

10 października 2012 r. skarżąca, spółka Deluxe, dokonała zgłoszenia wspólnotowego znaku towarowego w postaci napisanego białą czcionką słowa „deluxe” wpisanego w czerwony, cieniowany element graficzny podobny do koła. Decyzją z 13 czerwca 2013 r. ekspert odrzucił zgłoszenie, ponieważ zgłaszany znak towarowy z jednej strony nie posiadał charakteru odróżniającego, a z drugiej informował konsumentów o jakości rozpatrywanych towarów i usług. Spółka wniosła do EUIPO odwołanie od decyzji eksperta.

Izba Odwoławcza utrzymała w mocy decyzję eksperta. Uznała, że w części Unii Europejskiej, gdzie język angielski jest rozumiany, element słowny „deluxe” nie pozwala samoistnie na odróżnienie towarów i usług skarżącej od tych należących do konkurencji, ponieważ termin ten stanowi powszechnie stosowany rodzaj etykiety promocyjnej, polegającej zaledwie na wskazaniu wysokiej jakości. Izba Odwoławcza dodała, że termin deluxe należy do kategorii tych słów, które nie powinny zostać objęte monopolem przez żaden znak towarowy, a towarzyszący temu znakowi element graficzny nie jest wystarczający, aby nadać zgłoszonemu znakowi charakter odróżniający.

Spółka Deluxe wniosła skargę o stwierdzenie nieważności spornej decyzji, którą Sąd UE uwzględnił. Sprawa trafiła przed Trybunał Sprawiedliwości UE, który wydał wyrok 17 maja 2017 r.

Trybunał stwierdził, że nie jest wykluczone, by towary i usługi objęte zgłoszeniem do rejestracji miały wspólną cechę charakterystyczną istotną dla dokonania analizy zastosowania bezwzględnej podstawy odmowy rejestracji oraz by mogły zostać przydzielone – w celu zbadania rozpatrywanego zgłoszenia do rejestracji względem tej bezwzględnej podstawy odmowy rejestracji – do jednej kategorii lub grupy dostatecznie jednolitej w rozumieniu orzecznictwa. Sąd był zobowiązany do sprawdzenia, czy termin „deluxe” faktycznie jest nośnikiem pojęcia „wysokiej jakości”, jak twierdzi Izba Odwoławcza, jako że ten element słowny stanowi bezpośrednie odniesienie do słowa „luksus”. W razie gdyby termin „deluxe” miał znaczenie inne niż „wysoka jakość”, zadaniem Sądu byłoby zbadanie, czy w świetle tego znaczenia towary i usługi objęte rozpatrywanym znakiem towarowym tworzą jednorodną grupę, co uzasadniałoby zastosowanie ogólnego uzasadnienia. Sąd zaś w sposób ogólny odrzucił możliwość istnienia jednorodności rozpatrywanych towarów i usług i w tym względzie nie wziął pod uwagę specyfiki zgłaszanego znaku towarowego, a w szczególności jego postrzegania przez właściwy krąg odbiorców. Sprawa została więc skierowana do ponownego rozpoznania przez Sąd.

wtorek, 23 maj 2017 10:45

Opole pod znakiem zapytania

Jak się okazuje, znak towarowy może czasem posłużyć nie tylko do tego, aby konsumenci wiedzieli, czyje towary lub usługi nabywają, ale też może być narzędziem zakazania komuś działań, które nie leżą w naszym interesie. Dzięki zgłoszeniu znaku towarowego „Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki – Opole” władze Opola mogą nie zgodzić się na organizację przez Telewizję Polską tegorocznej edycji kultowego festiwalu.

W tym roku ten znany i lubiany festiwal polskiej muzyki popularnej miał się odbyć już po raz 54-ty. Czy się jednak odbędzie – nie wiadomo. Tegoroczny koncert miał się odbyć jako benefis znanej wokalistki, Maryli Rodowicz, a koncert miało uświetnić swoimi występami wiele polskich gwiazd, między innymi Kayah. Organizująca koncert Telewizja Polska podziękowała jednak artystce, podobno ze względu na jej udział w marszu KOD. Swoją solidarność z Kayah szybko wyrazili też inni artyści, którzy lawinowo zaczęli rezygnować z udziału w Opolu. Informacje, że nie wystąpią na festiwalu, podali do publicznej wiadomości między innymi Michał Szpak, Kasia Nosowska, zespół Kombi czy Andrzej Piaseczny.

Co najważniejsze, z występów zrezygnowała też sama Maryla Rodowicz. To z kolei spowodowało wypowiedzenie umowy Telewizji Polskiej przez władze miasta Opole, ze względu na jej niedotrzymanie. Cały tegoroczny festiwal miał się bowiem opierać właśnie na benefisie Rodowicz. Co do dalszych losów popularnego festiwalu, podawane wersje są odmienne. Telewizja twierdzi, że sama zorganizuje festiwal, tylko odbędzie się to kiedy indziej. Trudno będzie jej to jednak zrobić, nie mogąc używać zgłoszonej jako znak towarowy nazwy. Również Opole zapowiada postawienie festiwalu na nogi, już własnymi siłami i w innym terminie.

poniedziałek, 22 maj 2017 05:28

Tabasco nie dla każdego

Znaki towarowe z zasady mają służyć odróżnianiu produktów jednego przedsiębiorcy od podobnej oferty konkurencji. Dlatego też sądowe wojny o znaki towarowe dotyczą raczej zbliżonych towarów. W niedawnym sporze, który w Polsce skończył się, zanim się tak naprawdę zaczął, oferowane pod zarejestrowanym znakiem towarowym produkty i usługi są tak różne, że trudno byłoby chyba o tak mało zorientowanego konsumenta, żeby dał się on wprowadzić w błąd.

Do warszawskiej firmy Tabasco Interactive, zajmującej się produkcją gier, zgłosił się niedawno pełnomocnik McIlhenny Company. Ta ostatnia produkuje całą gamę ostrych sosów służących do doprawiania potraw, oferowanych pod nazwą „Tabasco”. Zdaniem McIlhenny Company podobieństwo nazw polskiej firmy i produktu zagranicznej spółki może mieć negatywne skutki dla odróżnialności nazwy pikantnego sosu. Konsumenci mogliby pomyśleć, że oba podmioty – polski i zagraniczny – łączą jakieś powiazania handlowe. Opierając się na prawie ochronnym na znak towarowy, spółka McIlhenny Company zakazała warszawskim przedsiębiorcom używania nazwy Tabasco Interactive.

Polski podmiot nie chciał kłócić się o swoją nazwę przed sądem. Wskazywał, że i tak rozważał zmianę nazwy, a kontynuowanie postępowania już na drodze sądowej wiązałoby się tylko z niepotrzebnymi kosztami i stratą czasu, jako że takie sprawy nie należą do krótkich i szybko rozwiązywanych. Czy to ze względu na roszczenia wysuwane przez producenta sosu Tabasco, czy też jako wynik decyzji biznesowych, zamiast Tabasco Interactive na polskim rynku działa teraz Orbital Knight.

piątek, 19 maj 2017 06:19

Nieczysta gra Marlboro

W myśl przepisów znak towarowy służy do oznaczania dowolnych towarów, celem między innymi odróżniana towarów jednego producenta od drugiego. Przedsiębiorcy mogą używać go w każdy sposób, jaka tylko jest zgodny z prawem i przyjdzie im do głowy. Trzeba jednak pamiętać,  że prawo do używania znaków towarowych nie zawsze pozostaje nieograniczone i to nie zawsze tylko ze względu na prawa innych osób.

We wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej za jakiś czas papierosy mają być planowo sprzedawane w opakowaniach o jednolitej, bardzo prostej szacie graficznej, pozbawionej znaków towarowych. Już od pewnego czasu postulują za takim działaniem Irlandia, Wielka Brytania i Francja. Dwa pierwsze państwa przygotowały nawet w ubiegłym roku projekt regulacji, której elementem jest ustandaryzowanie opakowań wyrobów tytoniowych. Takie działania mają na celu walkę z nałogowym paleniem papierosów, co powoduje między innymi znaczne wydatki na służbę zdrowia. Ograniczałoby to jednak wolność producentów papierosów w używaniu ich znaków towarowych, z czym nie mogą się oni pogodzić.

Wielka Brytania już wprowadza takie właśnie zmiany. Według znowelizowanych przepisów wszystkie opakowania papierosów mają być w kolorze oliwkowozielonym i zawierać  graficzne ostrzeżenia przed szkodliwością palenia. 65% powierzchni opakowania muszą zaś zajmować ostrzeżenia zdrowotne. Nie spodobało się to producentowi papierosów Marlboro, który spróbował obejść nowe obostrzenia. Philip Morris, jeden z największych na świecie koncernów tytoniowych, dostarczył do brytyjskich sklepów, między innymi do sieci Sainsbury’s, Londis and Budgens, składane kartoniki pasujące na paczkę papierosów Marlboro i zawierające znaki towarowe marki. Konsument będzie mógł więc niedrogo zakupić taki kartonik i przykryć nim przykre zdjęcia na prawdziwym opakowaniu papierosów. 

czwartek, 18 maj 2017 14:56

Przedsiębiorcze problemy

Spółka Hummel Holding jest mającym siedzibę w Danii przedsiębiorstwem produkującym artykuły sportowe, odzież sportową i rekreacyjną oraz buty sportowe i rekreacyjne. Jest ona właścicielem graficznego międzynarodowego znaku towarowego zarejestrowanego dla towarów takich jak odzież, obuwie i nakrycia głowy.

Nike, mająca siedzibę w Stanach Zjednoczonych, jest dominującą spółką grupy Nike, która zajmuje się sprzedażą artykułów sportowych na całym świecie. Nike Retail, mająca siedzibę w Niderlandach, również należy do wspomnianej grupy. Nike Retail prowadzi witrynę internetową, w której towary Nike są reklamowane i oferowane na sprzedaż między innymi w Niemczech.

Hummel Holding uważała, że niektóre towary Nike, w szczególności szorty do koszykówki, naruszają prawo do jej znaku towarowego. Wniosła ona przeciwko Nike powództwo do niemieckiego sądu, który uznał swoją właściwość na tej podstawie, że Nike Deutschland stanowi przedsiębiorstwo Nike, jednak oddalił powództwo co do istoty. Spółka Hummel Holding wniosła apelację od tego wyroku do sądu odsyłającego. W tych okolicznościach Oberlandesgericht Düsseldorf postanowił zawiesić postępowanie i zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE z następującym pytaniem prejudycjalnym, w jakich okolicznościach prawnie samodzielna i mająca siedzibę w jednym z państw członkowskich Unii spółka pośrednio zależna przedsiębiorstwa, które samo nie ma siedziby w Unii, powinna być uznawana za przedsiębiorstwo tego podmiotu.

Trybunał uznał, że prawnie samodzielna spółka mająca siedzibę w państwie członkowskim, która jest spółką pośrednio zależną spółki dominującej niemającej swojej siedziby w Unii, stanowi „przedsiębiorstwo” tej spółki dominującej, jeśli ta spółka zależna stanowi ośrodek działalności dysponujący w państwie członkowskim, w którym się znajduje, pewną formą rzeczywistej i stabilnej obecności, w ramach której prowadzona jest działalność gospodarcza, a która znajduje wyraz zewnętrzny w sposób trwały, jako przedłużenie działalności wspomnianej spółki dominującej.

środa, 17 maj 2017 15:09

Polaroid zmartwychwstaje

Piękne chwile można łatwo utrwalić na zdjęciach. Nawet jeśli nie wyjdą one jak spod obiektywu profesjonalnego fotografa, miło będzie później oglądać fotografie przypominające nam o momentach, w których byliśmy wyjątkowo szczęśliwi. Kiedy aparaty fotograficzne przestały wymagać użycia kliszy i zrobienie tysiąca zdjęć podczas weekendowego wyjazdu stało się rzeczywistością, do lamusa odeszły nie tylko tak działające urządzenia, ale i produkujące je firmy. Niektóre z nich przerzuciły się na produkcję innych urządzeń, inne zaś zniknęły z rynku.

Co ciekawe, marka najbardziej kojarzona z fotografią – Polaroid – nadal istnieje i niedawno została wykupiona przez polskiego miliardera ukraińskiego pochodzenia. Wiaczesław Smołokowski przejął niedawno 100% udziałów w spółce PLR IP Holdings, która jest właścicielem znaków towarowych i patentów związanych z marką Polaroid. W 2001 r. PLR IP Holdings ogłosiła upadłość, zaś znak towarowy „Polaroid” przechodził z rąk do rąk i były używany do oznaczania przeróżnych towarów, od aparatów fotograficznych począwszy, na telewizorach skończywszy.

Miliarder nie zamierza jednak zarządzać fotograficzną spółką sam. Ma ona być prezentem dla jego syna, który jakiś czas temu zainwestował w holenderską firmę Impossible Project, produkującą jako ostatnia filmy do aparatów marki Polaroid. W 2016 r. Impossible Project wypuściła na rynek Impossible I-1, aparat do natychmiastowego wywoływania zdjęć. Legendarny znak towarowy kojarzący się ze zdjęciami być może nie zniknie więc po cichu z powierzchni Ziemi.

© 2012-2017