Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    środa, 08 marzec 2017 10:05

    Kim jest przeciętny konsument?

    Przy porównywaniu podobieństwa znaków towarowych, w celu oceny możliwości wprowadzenia konsumenta w błąd, stosuje się powszechnie przyjęty model przeciętnego konsumenta. Oceniając możliwość wprowadzenia odbiorcy w błąd należy przyjąć jednorodny wzorzec przeciętnego konsumenta danego produktu. Obecnie sądy krajowe państw członkowskich Unii Europejskiej zobowiązane są stosować wzorzec przeciętnego konsumenta stosowany przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Obowiązek ten wyczytać można przede wszystkim z Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Przyjęcie nowej wersji przeciętnego modelu konsumenta dokonana została już jakiś czas temu również przez sądy polskie.

    Przeciętny konsument to konsument, który jest dostatecznie dobrze poinformowany, uważny i ostrożny. Ma to szczególne odzwierciedlenie aktualnie, kiedy z ogromu dostępnych na rynku towarów tego samego rodzaju konsument musi wybrać taki towar, który będzie mu najbardziej odpowiadał. Na ogół  konsumenci zwracają baczną uwagę na to, co kupują, a zwłaszcza na to, od jakiego przedsiębiorcy pochodzą zakupione towary. Potwierdza to jednoznacznie zmiana przyjętego w doktrynie i orzecznictwie modelu przeciętnego odbiorcy z mało rozważnego na rozważnego i zorientowanego odbiorcę.

    Często przy wyborze produktu znaczenie ma subiektywne przywiązanie do marki oraz producenta przejawiające się przenoszeniem skojarzeń z wcześniejszych produktów opatrzonych tą marką na kolejne, nowe produkty tej marki. Powoduje to często automatyczne odrzucenie innych konkurencyjnych produktów. Z tego też względu przeciętny konsument zwracają baczną uwagę na ich markę, a w konsekwencji pochodzenie. Często konsumenci zwracają uwagę na różnorodne informacje dostępne na opakowaniach towarów, w szczególności produktów żywnościowych. Weryfikują oni producenta danego towaru, gramaturę towaru, jego datę ważności czy kaloryczność. Zachowania te potwierdzone są w życiu codziennym chociażby popularnością używanych przez konsumentów aplikacji na telefony komórkowe, które po zeskanowaniu kodu kreskowego z opakowania produktu pozwalają poznać jego skład, wartość odżywczą czy użyte w nim konserwanty.

    wtorek, 07 marzec 2017 10:01

    Amerykański prezydent w Chinach

    Dziesiątki chińskich firm i osób fizycznych złożyły ostatnio co najmniej 65 wniosków do znajdującego się w Pekinie chińskiego urzędu patentowego, aby zarejestrować imię "Ivanka" jako znak towarowy dla swoich produktów, począwszy od tapet, poprzez suplementy diety i kosmetyki, aż po alkohol. Wśród nich jest też spółka z Pekinu, która świadczy usługi odchudzania. Chińscy przedsiębiorcy chcą sobie zapewnić monopol na korzystanie z oznaczenia "Ivanka", imienia najstarszej córki obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa.

    Jeden z ostatnich wniosków został złożony przez Fujian Yingjie Commodity Company do korzystania ze znaku „Ivanka” dla chińskiej marki podpasek tydzień po tym, jak Trump wygrał wybory prezydenckie w USA. Większość aplikacji nadal jest przetwarzanych i nie wiadomo, czy organ da tym znakom towarowym zielone światło na rejestrację.

    Ustawy i przepisy zezwalające firmom w Chinach używać nazw obcych lub chińskich tłumaczeń nazw takich jak znaki towarowe zarejestrowane na rzecz osób trzecich, prowadzą do wielu międzynarodowych sporów i kontrowersji. Sam Trump prowadził w Chinach od lat wiele sporów dotyczących znaków towarowych i dopiero po tym, jak wygrał w ubiegłym roku wybory prezydenckie, otrzymał korzystne orzeczenie z  chińskiego urzędu.

    Trump złożył w Chinach wniosek o rejestrację znaku towarowego w postaci jego nazwiska dla takich towarów i usług, jak prace budowlane w grudniu 2006 r., ale jego wniosek został odrzucony na rzecz zgłoszenia niejakiego Dong Wei, który złożył podobny wniosek dwa tygodnie wcześniej niż Trump.

    poniedziałek, 06 marzec 2017 05:38

    Bieliźniany przetarg

    Atlantic to jeden ze znanych polskich producentów bielizny. Już niedługo firma może jednak przestać istnieć. W firmę początkowo uderzył kryzys finansowy na światowych rynkach, a później konflikt na Ukrainie, gdzie spółka prowadziła swoje centrum dystrybucyjne i gdzie trafiało corocznie około 60% całej produkcji. Ostatnim gwoździem do trumny Atlantica były jednak działania Urzędu Skarbowego, który nie zgodził się na rozłożenie zaległości spółki na raty. Dotyczyły one długu z podatku VAT za centrum dystrybucyjne. Konta Atlantica zostały zamrożone na poczet odzyskania sięgającego kwoty 54 milionów zł długu wobec fiskusa. Upadłość spółki ogłoszono w 2015 r.

    Teraz syndyk ogłosił przetarg na znaki towarowe upadłego dystrybutora bielizny. Nabyć można będzie kilkanaście oznaczeń, w tym flagowy „Atlantic”. Cena wywoławcza wynosi 1,906 miliona zł. Znaki można nabyć tylko łącznie, zakup pojedynczych oznaczeń jest niemożliwy. Składanie ofert jest możliwe do 27 marca 2017 r.

    Co ciekawe, nie jest to pierwsze podejście do przetargu znaków towarowych firmy Atlantic. Podobny został przeprowadzony w ubiegłym roku – zakończył się we wrześniu. Za pierwszym razem cena wywoławcza była znacznie wyższa – wynosiła 8,2 miliona zł, ale też przedmiotem przetargu nie były wyłącznie znaki towarowe, jednak również zaległy towar. Ubiegłorocznym przetargiem było zainteresowanych dziesięciu inwestorów branżowych, jednak finalnie żaden z nich nie złożył oferty. Dlatego właśnie aktualnie przetarg zostanie powtórzony.

    piątek, 03 marzec 2017 04:35

    Bixby, brat Siri

    Telefon to środek nieodzowny do komunikacji. Najnowsze smartfony mają jednak oprócz możliwości dzwonienia i wysyłania sms-ów wiele innych funkcji. Dzięki zainstalowanym aplikacjom smartfon pomoże nam znaleźć drogę, zrobić zakupy, posłuchać ulubionej muzyki czy nagrać film, a i to jeszcze nie wszystkie możliwości tego sprytnego urządzenia. Co więcej, smartfon może pełnić też funkcję uproszczonego „przyjaciela”, który poradzi nam w różnych sytuacjach. Przykładem takiej aplikacji jest Siri. Siri to inteligentny osobisty asystent i nawigator wiedzy, który działa na systemie operacyjnym Apple iOS i MacOS Sierra. Aplikacja odpowiada na pytania i zalecenia oraz wykonuje działania poprzez przekazanie żądania do mikrofonu.

    Teraz Siri być może będzie miała konkurencję. W ubiegłym roku inny producent smartfonów, spółka Samsung, wykupił firmę Viv Labs, która opracowała projekt asystenta głosowego pod nazwą Bixby. Bixby miałby zostać wprowadzony do urządzenia Galaxy S8. Samsung rozpoczął już nawet rejestrację unijnego znaku towarowego podobnego do litery „B”, aby nikt nie mógł wykorzystać podobnego oznaczenia dla własnych usług. Galaxy S8 ma posiadać dedykowany przycisk fizyczny, uruchamiający „sztuczną inteligencję” o imieniu Bixby. Polscy konsumenci będą mieli jednak trudności z korzystaniem z inteligentnego pomocnika Samsunga, ponieważ polski nie jest przewidziany jako jeden z języków do obsługi systemu. Uruchamiać Bixby’ego mają wyłącznie angielski, chiński, francuski, niemiecki, włoski, koreański, portugalski i hiszpański.

    Co ciekawe, plany wykorzystania w urządzeniach Samsunga głosowego pomocnika najwyraźniej nie kończą się na Bixbym. Samsung zgłosił bowiem jeszcze inny znak towarowy, „Samsung Hello”, dla towarów takich jak „oprogramowanie, które umożliwi użytkownikom komputerów i urządzeń mobilnych dostęp do treści, agregowanie ich, organizowanie i wchodzenie z nimi w interakcje, uzyskiwanie informacji, zdjęć i tematów interesujących odbiorców”. Być może koncern nie wybrał jeszcze, którą opcję oprogramowania wybierze w rzeczywistości.

     

    czwartek, 02 marzec 2017 12:34

    Znak towarowy w metatagu

    Znaki  towarowe trzeba chronić nie tylko przed jawnymi naruszeniami, na przykład przed nakładaniem bardzo podobnych oznaczeń na towary innych podmiotów, ale też przed tak zwanym niewidzialnym naruszaniem prawa do znaku towarowego w Internecie. Chodzi tu oczywiście o słowa kluczowe, czyli inaczej - metatagi. Są one przydatne przy wyszukiwaniu w internecie konkretnych produktów czy usług.

    W przypadku zapisywania słów-kluczy w metatagach przesłanki wymagające udowodnienia są takie same jak w przypadku cybersquattingu, przy czym łatwiej jest udowodnić używanie znaku towarowego w obrocie gospodarczym, gdyż metatagi związane są z określonymi stronami internetowymi. To na nich przedsiębiorcy nieuprawnieni do znaku reklamują i oferują swoje produkty, przedstawiają swoje przedsiębiorstwo lub samych siebie. Bezprawność oznacza używanie znaku towarowego bez uprawnień do niego i również nie jest problematyczna w udowodnieniu. Także identyczność znaku towarowego jest łatwa do udowodnienia, gdyż słowne znaki towarowe, używane jako element metatagów, są takie same jak oryginalne znaki.

    Problemów nastręcza natomiast fakt, że często towary oferowane lub reklamowane na stronach wyszukiwanych dzięki metatagom nie są takie same, ani nawet podobne. W takim przypadku przepisy ustawy o własności przemysłowej nie chronią znaków towarowych. Jeżeli towary są podobne, konieczne jest udowodnienie ryzyka wystąpienia pomyłki wśród odbiorców co do ich pochodzenia. W przypadku renomowanych znaków towarowych ochrona jest przyznawana poza granicami podobieństwa, ale wówczas trzeba udowodnić, że działanie podmiotu nieuprawnionego przyniosło mu nienależną korzyść, bądź wpłynęło szkodliwie na renomę znaku bądź jego odróżniający charakter.

    środa, 01 marzec 2017 12:31

    Używanie cudzego znaku w reklamie

    Wraz z rozwojem sieci nie można pominąć stosunkowo nowych form używania znaku towarowego w Internecie, przykładowo w charakterze słowa kluczowego. Ten przykład używania znaku należy zakwalifikować jako działalność reklamową, gdyż ma ona na celu zachęcenie konsumenta do odwiedzenia strony użytkownika i zainteresowania się jego towarami lub usługami.

    Podobnie jako reklamę należy zakwalifikować używanie znaku w nazwie domeny internetowej. Korzystanie z domeny internetowej, która odwołuje się do towarów lub usług bądź też do nazwy handlowej, jest przekazem skierowanym do potencjalnych konsumentów, gdyż sugeruje, że pod tą nazwą znajdą stronę internetową związaną z towarami lub usługami uprawnionego do znaku towarowego.

    Jak w takiej sytuacji korzystać z cudzego znaku towarowego, aby wskazać, jakie produkty sprzedajemy, żeby nie zostało to uznane za nieuczciwą reklamę? Na to pytanie odpowiada wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie BMW z 1999 r. W wyroku tym Trybunał dopuścił możliwość informowania o sprzedaży używanych samochodów marki BMW, jeśli samochody z tym znakiem zostały uprzednio wprowadzone do obrotu przez BMW lub za jego zgodą. Stwierdził, że niedopuszczalne jest użycie znaków BMW w celu reklamowania sprzedaży lub naprawy samochodów marki BMW, jeżeli sposób ich użycia mógłby wywołać  wrażenie co do istnienia związków handlowych między uprawnionym do znaku a używającym go, w szczególności wrażenie polegające na tym,  że przedsiębiorstwo używającego znaku przynależy do sieci dystrybucji BMW albo pomiędzy tymi przedsiębiorstwami istnieje określony związek.

    Beyoncé Giselle Knowles-Carter okazała się być jedną z muzycznych artystek wszech czasów, która zdobyła najwięcej nominacji do Grammy (62 - w tym zdobyte razem z zespołem Destiny’s Child). Była numerem 38 na liście Forbesa z 2016 r. przedstawiającej najbogatszych przedsiębiorców amerykańskich, o wartości netto 290 mln dolarów. Beyoncé jako poważny przedsiębiorca w branży muzycznej wspomaga się najnowszymi taktykami marketingowymi. W sprzedaży kolejnych płyt z pewnością pomoże jej też niedawno ujawniona poprzez social media druga ciąża, rzekomo bliźniacza.

    Z pewnością trzeba przyznać, że zarówno Beyoncé, jak i jej mąż, słynny raper i biznesmen Jay Z, odnieśli niewiarygodny sukces w budowaniu swojej marki w przemyśle muzycznym i poza nim. Nadzorowanie tego gigantycznego biznesu obejmuje również ochronę własności przemysłowej. Dwa dni po ogłoszeniu ciąży, gwiazda pop złożyła wniosek do amerykańskiego urzędu patentowego o rejestrację imienia swojej pierwszej córki, Blue Ivy, jako znaku towarowego.

    Znak BLUE IVY CARTER został zgłoszony dla różnych towarów i usług, między innymi dla takich produktów, jak kosmetyki, płyty CD i DVD, wózki dziecięce, torby na pieluchy, nosidełka, dziecięce stoliki, krzesełka dla dzieci czy usługi online sklepu detalicznego i gier wideo online. Jak widać, Beyoncé najwyraźniej stara się zbudować wokół imienia córki markę produktów dla dzieci. Taka taktyka jest często stosowana przez gwiazdy czy to muzyki, czy też filmu. Fani poszczególnych aktorów i piosenkarzy chętnie kupują sygnowane przez nich produkty, co przekłada się na stale powiększające się majątki gwiazd pop-kultury.

    poniedziałek, 27 luty 2017 09:47

    Jak zarobić na prawach autorskich?

    Żeby być na bieżąco z książkowymi nowościami, wcale nie trzeba zostawiać fortuny w księgarni. Wystarczy zapisać się do osiedlowej biblioteki. Wbrew pozorom, biblioteka to nie miejsce, gdzie wszystkie stare książki pokryte są kurzem, ale instytucja, w której przez system internetowy można zakolejkować sobie nowości, które są często dokupowane, czasem nawet na życzenie czytelników. Co ciekawe, obecnie na wypożyczaniu książek – dzięki prawu autorskiemu - mogą też zarobić pisarze, czy nawet tłumacze i wydawcy.

    Pod koniec ubiegłego roku po raz pierwszy wypłacono honoraria z tytułu wypożyczeń bibliotecznych. Kwoty te wynosiły od 40 zł do ponad 21 tysięcy zł, a średnio – 2 tysiące zł. Otrzymało je aż 1185 autorów, tłumaczy, współtwórców oraz wydawców. Ministerstwo Kultury wyznaczyło do dokonywania wypłat Stowarzyszenie Autorów i Wydawców Copyright Polska. Aby otrzymać należną kwotę, uprawnieni musieli do końca sierpnia 2016 r. zarejestrować się w odpowiednim systemie i złożyć specjalne oświadczenia woli.

    Takie wypłaty umożliwiła tak zwana duża nowelizacja ustawy o prawie autorskim z 2015 r. Prawo do występowania o wypłatę mają zgodnie z nią oczywiście głównie autorzy tekstów, ale też ilustratorzy i fotograficy, jak również spadkobiercy autora pod warunkiem, że od jego śmierci nie minęło 70 lat. Środki finansowe na dokonywanie wypłat zapewnia Fundusz Promocji Kultury. Maksymalnie możliwe jest otrzymanie pięciokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Jest to kwota około 20 tysięcy zł.

    piątek, 24 luty 2017 09:46

    Post-prawdy i fałszywe wiadomości

    Trzy amerykańskie firmy próbują zarejestrować jako znak towarowy w USA termin "fake news" (ang. fałszywe wiadomości). Jednym z chętnych na rejestrację są rysownicy animowanego serialu "The Simpsons". Innym jest producent popularnych kart do gry o nazwie Cards Against Humanity.

    Firmy te złożyły zgłoszenia znaków towarowych przed  amerykańskim urzędem patentowym 12 stycznia bieżącego roku, dzień po konferencji prasowej, na której ówczesny prezydent-elekt Donald Trump nazwał CNN "fałszywymi wiadomościami" (twierdzenie to zostało zdementowane przez CNN).

    Jednym ze zgłaszających jest właściciel Film Roman, zespołu animatorów, którzy rysowali kreskówkę "The Simpsons" od ponad 20 lat, do początku roku 2016. Teraz jego zespół pracuje nad komediową animacją dla dorosłych, którą planuje nazwać właśnie "Fake News."

    Z kolei twórcy Cards Against Humanity chcą przerobić ideę "Fake News" na grę. Prace nad grą trwają. Powstała nawet specjalna strona internetowa będąca burzą mózgów dla pomysłów, które być może zostaną wykorzystane w grze. Zgodnie z założeniem, jej uczestnicy mieliby podążać po planszy wymyślając mniej lub bardziej logiczne i zabawne hasła związane z polityką.

    Ciekawe, czy obecny prezydent USA znajdzie czas i chęć na walkę z nowym zgłoszeniem znaku towarowego. Do tej pory działania Trumpa w zakresie własności przemysłowej bywały dość agresywne. Przykładowo, w 2015 r. wtedy jeszcze kandydatowi na prezydenta Stanów Zjednoczonych nie spodobała się strona internetowa stoptrump.com, na której oferowane były przeróżne gadżety, w tym kubki i koszulki z hasłem zawartym w domenie tej strony lub z wierszykiem Donald is dumb, stop Trump (ang. Donald jest głupi, powstrzymajcie Trumpa). Jego prawnicy wysłali więc do właścicieli strony internetowej długie pismo, w którego treści twierdzili, że nazwisko „Trump” stanowi zarejestrowany w różnych konfiguracjach znak towarowy, a jego używanie jest niezgodne z prawem.

    czwartek, 23 luty 2017 09:45

    Ostatni mecz Kobe’ego Bryanta

    Kobe Bryant, jedna z największych gwiazd koszykówki, od dawna jest też znany pod pseudonimem "Czarna Mamba". Po latach korzystania z tego przydomka, sportowiec postanowił, że będzie poprzez swoją spółkę Kobe Inc., która odpowiada za jego działalność biznesową, ubiegać się o rejestrację takiego znaku towarowego przed amerykańskim urzędem patentowym. Chociaż Kobe jeszcze nie jest w posiadaniu rejestracji znaku towarowego, to jednak stara się już egzekwować to, co uważa za swoje prawa, uniemożliwiając innym zarabianie na swoim wizerunku.

    Ostatnio Bryant wniósł sprzeciw wobec zgłoszeniu spółki 47/72 Inc. Jego przedmiotem jest oznaczenie „Black Mamba” do użytku w połączeniu z usługami sklepu on-line sprzedającego koszule, bluzy z kapturem, bluzy, jednoczęściową odzież dziecięcą, plakaty, poduszki, kubki i torby na ramię. Bryant uważa, że ​​znak 47/72 Inc. może wprowadzić konsumentów w błąd co do pochodzenia produktów sprzedawanych w sklepie prowadzonym przez spółkę i jest to fałszywa sugestia związku między 47/72 Inc. a samym Bryantem.

    Sprzeciw ma spore szanse powodzenia, jako że pseudonim koszykarza był wykorzystywany i znany na całym świecie jako "Black Mamba" lub po prostu "Mamba" przez wiele lat przed dokonaniem zgłoszenia w US Patent and Trademark Office. Sportowiec zezwalała również na jego używanie przez swoich autoryzowanych partnerów biznesowych, sponsorów lub licencjobiorców. Dodatkowo Kobe Bryant powołuje się na fakt, że firma NIKE produkująca odzież i obuwie sportowe uznała datę 13 kwietnia 2016 (ostatni mecz Bryanta w NBA) za "Mamba  Day".

    Wygląda na to, że Kobe trochę spóźnił się z rejestracją własnego znaku towarowego. Przez takie niedopatrzenie problemy z własnością intelektualną miał również inny bardzo znany koszykarz, Michael Jordan, który jeszcze do niedawna prowadził bój o swój znak towarowy w Chinach.