Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.

    Nie tylko na polskim gruncie toczą się obecnie spory dotyczące e-booków i innych metod udostępniania innowacyjnych form książki. W USA pod ostrzałem autorów po raz kolejny znalazła się spółka Google. W 2004 r. Google ogłosił dalekosiężny plan zeskanowania milionów książek z bibliotek publicznych i uniwersyteckich, aby przedstawić ich fragmenty użytkownikom wyszukiwarki google.com. W odpowiedzi gildia amerykańskich autorów oraz amerykańskie stowarzyszenie fotografików złożyły przeciwko spółce pozew. 27 lipca 2012 r. Google wniósł do amerykańskiego sądu o jego odrzucenie. Spółka twierdzi, że program skanowania literatury nie narusza prawa autorskiego oraz przyniesie korzyści zarówno jego przyszłym użytkownikom, jak i samym autorom.

    Zdaniem giganta internetowego literaci nie zauważają faktu, że dzięki temu ich książki staną się łatwiej dostępne, w związku z czym będą się cieszyć większym zainteresowaniem, co wpłynie też na ich sprzedaż w tradycyjnej formie. Użytkownicy serwisu Google będą mogli natomiast poszerzać tą drogą swoją wiedzę. Spółka dowodziła, że dzięki temu nikt nie będzie pokrzywdzony poprzez wprowadzenie w życie jej zamysłów.

    W czasie zeszłorocznego postępowania jeden z sędziów federalnych nie zgodził się na propozycję zawarcia ugody między stronami sporu, która to ugoda miałaby opiewać na sumę 125 milionów dolarów. Według sądu stanowiło to próbę wykorzystania instytucji postępowania sądowego dla stworzenia umowy rynkowej nazbyt wybiegającej w przyszłość oraz przekraczającej ramy sporu toczącego się przed sądem.

    Najbliższa rozprawa w sprawie planowana jest na 9 października 2012 r.

    19 lipca 2012 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-130/11 wydał wyrok w sprawie wykładni rozporządzenia dotyczącego dodatkowego świadectwa ochronnego dla produktów leczniczych oraz w kwestii wspólnotowego kodeksu odnoszącego się do produktów leczniczych stosowanych u ludzi. Orzeczenie zostało wydane w ramach sporu między spółką Neurim Pharmaceuticals a brytyjskim Urzędem ds. Własności Intelektualnej Zjednoczonego Królestwa (IPO) w przedmiocie odmowy wydania dodatkowego świadectwa ochronnego dla produktu leczniczego chronionego patentem europejskim.

    Neurim Pharmaceuticals w wyniku badań odkryła, że odpowiednie kompozycje melatoniny są skuteczne w leczeniu bezsenności. Ponieważ melatonina jest naturalnym hormonem, nie jest chroniona patentem. Jednak jej specyficzna kompozycja opracowana przez Neurim, w postaci produktu leczniczego stosowanego u ludzi o nazwie Circadin, uzyskała ochronę w 1992 r. Z racji tego, że w chwili wydania pozwolenia na sprzedaż Circadinu przez Komisję Europejską, patent na ów produkt zachowywał ważność przez mniej niż 5 lat, Neurim złożył wniosek o wydanie dodatkowego świadectwa ochronnego, które przedłużyłoby ochronę jego produktu.

    W grudniu 2009 r. IPO oddalił ten wniosek. Stwierdził on bowiem, że istnieje wcześniejsze zezwolenie na obrót z roku 2001, które dotyczy melatoniny przeznaczonej dla owiec i sprzedawanej pod nazwą Regulin. Udzielenie przez IPO odmowy było oparte na okoliczności, że wbrew wymogom prawa wspólnotowego zezwolenie na obrót Circadinem nie było pierwszym pozwoleniem na obrót dotyczącym melatoniny.

    Po odrzuceniu odwołania, Neurim wniósł skargę na to postanowienie, w obu sądach powołując się na fakt, że właściwym zezwoleniem na obrót było zezwolenie dotyczące konkretnego produktu, dla którego wniesiono o wydanie zezwolenia na obrót, a nie na obrót samą substancją chemiczną. Sąd apelacyjny uznał argumenty Neurim za zasadne, jednak postanowił zawiesić postępowanie i zwrócił się do TS z pytaniami prejudycjalnymi.

    Trybunał uznał, że adekwatne przepisy prawa wspólnotowego powinny być interpretowane w ten sposób, że w przedmiotowej sprawie samo istnienie wcześniejszego zezwolenia na obrót uzyskanego dla weterynaryjnego produktu leczniczego nie sprzeciwia się wydaniu dodatkowego świadectwa ochronnego na odmienne stosowanie tego samego produktu, dla którego wydano zezwolenie na obrót. Pod takim jednak warunkiem, że to zastosowanie jest objęte zakresem ochrony patentu podstawowego powołanego na poparcie wniosku o wydanie dodatkowego świadectwa ochronnego.

    W piątek 27 lipca 2012 r. rozpoczęły się Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Marka Igrzysk, a więc również znak towarowy złożony z pięciu różnokolorowych kół, jest drugą z najbardziej rozpoznawalnych, a przez to i najdroższych, na świecie. Z najnowszego raportu Brand Finance wynika, że wyżej wyceniona została tylko marka Apple.

    Igrzyska Olimpijskie stanowią nie tylko źródło rozrywki i emocji, których przedmiotem jest sportowa rywalizacja zawodników z wielu różnych krajów, ale i maszynę mnożącą wielomilionowe zyski. Z szacunków wynika, że znak towarowy i marka olimpiady mają przybliżoną wartość niemal 47,6 miliarda dolarów.

    Uwzględniając coroczny ranking Global 500, porównujący wartość najbardziej znanych marek świata, logo Igrzysk bije wyłącznie komputerowy gigant Apple o wartości blisko 70,6 miliarda dolarów. Tym samym, organizowane co cztery lata zawody sportowe pokonują wartością znaki towarowe i marki takie jak Google czy Microsoft. Również główni sponsorzy Olimpiady – Coca Cola i Samsung – przegrywają z nią w tej kategorii.
    Do przygotowanie wyceny marki Igrzysk Olimpijskich posłużyły między innymi sprawozdania finansowe Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, w których zawarte są dane dotyczące przychodów z transmisji wydarzenia, reklam, czy wartości sprzedaży biletów.

    czwartek, 26 lipiec 2012 12:00

    Zlecenie rejestracji domeny

    19 lipca 2012 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-376/11 wydał wyrok w kwestii domeny najwyższego poziomu „.eu”, oraz zasad regulujących rejestrację takich domen. Wniosek o wydanie orzeczenia złożył Court d'appel de Bruxelles w ramach sporu między Pie Optiek SPRL a Bureau Gevers SA, przy udziale Europejskiego Rejestru Domen Internetowych ASBL. Przedmiotem sporu była rejestracja nazwy domeny www.lensworld.eu przez Bureau Gevers, w swym własnym imieniu, lecz na rzecz Walsh Optical Inc., amerykańskiej spółki będącej właścicielem znaku towarowego, zawartego w nazwie tej domeny tej domeny.

    W ramach pierwszego etapu stopniowej rejestracji domeny z końcówką „.eu” 7 grudnia 2005 r. spółka Bureau Gevers złożyła we własnym imieniu, lecz na rzecz Walsh Optical wniosek o rejestrację nazwy domeny „lensworld.eu”. Domena ta została przyznana spółce Bureau Gevers w dniu 10 lipca 2006 r. Spółka Pie Optiek złożyła analogiczny wniosek o rejestrację w dniu 17 stycznia 2006 r. Został on oddalony ze względu na wcześniejsze zgłoszenie Bureau Gevers. Należy zauważyć, że Bureau Gevers jest belgijską spółką świadczącą usługi doradcze z zakresu własności intelektualnej. Z kolei spółka Pie Optiek jest belgijskim podmiotem sprzedającym za pośrednictwem strony internetowej www.lensworld.be soczewki kontaktowe i inne produkty z branży optycznej. Ponadto jest ona właścicielem zarejestrowanego dla Beneluksu graficznego znaku towarowego obejmującego oznaczenie słowne „lensworld”.

    Zgodnie z prawem wspólnotowym, celem stworzenia domeny „.eu” jest zwiększenie widoczności rynku wewnętrznego na wirtualnym rynku działającym poprzez Internet, przez stworzenie wyraźnego związku z Unią i rynkiem europejskim. Umożliwia się w ten sposób przedsiębiorstwom, organizacjom i osobom fizycznym w Unii rejestrację w określonej domenie, która uczyni ten związek oczywistym.

    Kwestionując ważność umowy licencyjnej pomiędzy Bureau Gevers a Walsh Optical, spółka Pie Optiek zanegowała słuszność przyznania praw do domeny www.lensworld.eu Bureau Gevers i wkroczyła na drogę sądową. Twierdziła, że Bureau Gevers nie może wnieść o rejestrację we własnym imieniu, ale na rzecz podmiotu niemającego siedziby na terytorium unii Europejskiej, domeny z rozszerzeniem „.eu”. Jej zdaniem, wspomniana umowa pomiędzy belgijską spółką a Walsh Optical przypominała też bardziej umowę o świadczenie usług niż umowę licencyjną.

    Trybunał wyrokował na podstawie rozporządzenia ustanawiającego reguły porządku publicznego (polityki prowadzonej w interesie ogólnym) dotyczącego wprowadzenia w życie i funkcji domen najwyższego poziomu „.eu” oraz zasad regulujących ich rejestrację. Zgodnie z nim, Trybunał określił sposób interpretacji prawa wspólnotowego w przedmiotowym zakresie. W tej sytuacji prawem wcześniejszym jest prawo ochronne na znak towarowy. Za licencjobiorcę wcześniejszych praw, a więc w tym przypadku Bureau Gevers, nie uważa się osoby, która została upoważniona przez właściciela znaku towarowego wyłącznie do dokonania swoistej rejestracji. Rejestracją taką jest zgłoszenie we własnym imieniu, lecz na rzecz właściciela znaku, nazwy domeny, która zawiera w sobie ten znak towarowy lub oznaczenie do niego podobne. Dotyczy to przypadku, kiedy podmiot taki nie jest uprawniony do komercyjnego wykorzystywania tego znaku.

    Z okazji nadchodzącej 68. Rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Związek Powstańców Warszawskich zaplanował zgłoszenie symbolu Polski Walczącej – splecionych liter „P” i „W”, tak zwanej „kotwicy” w Urzędzie Patentowym RP, aby zarejestrować go jako znak towarowy. Symbol ten stanowi połączenie pierwszych liter słów „Polska walcząca”. Po rejestracji znaku prawo do używania oznaczenia przysługiwałoby tylko jego właścicielowi, a więc Związkowi Powstańców Warszawskich.

    Według Związku znak kotwicy „PW” coraz częściej używany jest w nieodpowiednich okolicznościach lub nie w taki sposób, w jaki Powstańcy uważają, że powinien być używany. Objęcie znaku ochroną miałoby zaradzić takiej sytuacji. Przykłady takich przypadków podaje Wiceprezes Związku, Edmund Baranowski. Takim przykładem, kiedy oznaczenie „PW” jest według Związku źle wykorzystywane, jest używanie go podczas komercyjnych imprez sportowych i rekreacyjnych. Związkowcom nie podoba się również, że symbol Powstania Warszawskiego pojawia się też w materiałach reklamowych. Związek Powstańców Warszawskich dokonał już zgłoszenia w Urzędzie Patentowym RP.

    Sceptyczny wobec pomysłu zastrzeżenia znaku „PW” jest dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, Jan Ołdakowski. Jego zdaniem, przekształcenie symbolu Powstania Warszawskiego w znak towarowy nie przyniesie niczego dobrego. Zamiast takiego rozwiązania powinno się według niego zacząć dyskusję dotyczącą używania znaku. Rozwiązanie, jakim jest rejestracja znaku towarowego „PW” z pewnością ograniczy dostęp do używania tego symbolu. Pytanie brzmi, czy nie spowoduje to popadnięcia popularnego teraz symbolu w niepamięć, jeżeli zabronione zostanie korzystanie z niego na co dzień przez podmioty inne niż Związek Powstańców Warszawskich.

    Ze wstępnych wypowiedzi rzecznika prasowego Urzędu Patentowego wynika, iż do rejestracji znaku może nie dojść, gdyż nie spełnia on względnych przesłanek do udzielenia praw ochronnych.

    poniedziałek, 23 lipiec 2012 12:00

    „Naturalne piękno” nie dla Garnier

    11 lipca 2012 r. Trybunał Sprawiedliwości wydał orzeczenie w sprawie rejestracji obejmującej znak towarowy „natural beauty” znanego producenta kosmetyków Garnier.

    17 kwietnia 2009 r. Laboratorium Garnier złożyło w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego Unii Europejskiej (OHIM) wniosek o rejestrację znaku towarowego „natural beauty” („naturalne piękno”), który jednocześnie używany jest przez Garnier w spotach reklamowych.

    Decyzją z 30 marca 2010 r. OHIM odmówił rejestracji oznaczenia, gdyż jego zdaniem taki znak towarowy pozbawiony jest charakteru odróżniającego – nie odróżnia towarów marki Garnier od podobnych towarów innych producentów. W uzasadnieniu OHIM stwierdził, iż zwrot „natural beauty” ma zachwalający charakter i będzie sugerował konsumentom jakość kosmetyków, a nie identyfikował produktów z danym producentem. Zakwestionowano również sam wkład twórczy w stworzenie znaku. Określono go jako minimalny, gdyż ograniczał się on do umieszczenia słowa „natural” nad słowem „beauty”, któremu powiększono dodatkowo literę „b”. Decyzję utrzymała w mocy Pierwsza Izba Odwoławcza OHIM.

    Laboratorium Garnier, nie zgadzając się z argumentacją przedstawioną przez OHIM, wniosło 7 grudnia 2010 r. skargę do Trybunału Sprawiedliwości.

    Trybunał podtrzymał w mocy decyzję OHIM, oddalając tym samym skargę Garnier. Podzielił on również argumentację niższych instancji w przedmiocie braku charakteru odróżniającego oraz minimalnego wkładu twórczego w stworzenie znaku.

    Orzeczenie TS wydaje się słuszne ze względu na argumenty przedstawione przez OHIM i podtrzymane przez wyższe instancje. Warto dodać, iż zwrot „naturalne piękno” może być postrzegane przez konsumentów nie jako znak towarowy, ale jako slogan reklamowy, co według wcześniejszego orzecznictwa TS dyskredytuje go jako znak towarowy.

    piątek, 20 lipiec 2012 09:56

    Chomikuj.pl kontratakuje

    W odpowiedzi na zapowiedź Polskiej Izby Książki wniesienia pozwu zbiorowego przeciwko portalowi Chomikuj.pl, właściciele portalu pozwali Polską Izbę Książki w związku z komunikatem, w którym używa ona w stosunku do Chomikuj.pl określenia „piracki”.

    Zarząd portalu utrzymuje, że to nie na nim spoczywa odpowiedzialność za treści, które umieszczają na Chomikuj.pl użytkownicy. Chomikuj.pl twierdzi, że jest wyłącznie platformą hostingową. Tym samym, odmawia przyjęcia odpowiedzialności za pliki, którymi wymieniają się korzystający z tzw. „chomików”, czyli prywatnych kont zabezpieczonych hasłem i loginem. Polska Izba Książki ma na ten temat odmienne zdanie, które jasno wyraziła w komunikacie o zamiarze złożenia pozwu zbiorowego przeciwko portalowi, w którym nazwała portal „pirackim”.

    Zarząd portalu zamierza dążyć przed sądem do usunięcia komunikatu i opublikowania przez PIK oficjalnych przeprosin. Przedstawiciel portalu stwierdził również, że na zlecenie PIK na podstawie 18 tysięcy zgłoszeń od organizacji usunięto ponad 13,5 miliona plików, które zdaniem Polskiej Izby Książek naruszały prawa autorskie.

    Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez Chomikuj.pl przedstawiciel portalu stwierdził też, że zarządzający nim nie mają realnej możliwości sprawdzenia zawartości każdego udostępnianego pliku.

    Departament własności przemysłowej w Komisji Europejskiej ujawnił ostatnio pomysł na rozwiązanie problemów łamania praw autorskich. Pomysł nazwany został roboczo follow the money („podążaj za pieniędzmi”). W myśl tej idei należy skupiać się na tym, aby naruszanie praw autorskich stało się nieopłacalne z biznesowego punktu widzenia. Podstawą follow the money ma być zablokowanie nielegalnym serwisom zysków z reklam oraz z mikropłatności pochodzących od użytkowników.

    Jednak aby taki pomysł zadziałał, konieczna byłaby współpraca wielu podmiotów: wydawców, operatorów płatności elektronicznych, banków czy sprzedawców reklam internetowych. Sukces serwisów udostępniających nielegalnie pliki opiera się bowiem głównie na reklamach, ponieważ zawartość ich stron generuje duży ruch.

    Według nowej idei wydawcy powinni dokonywać zgłoszeń, jaki serwis naruszył ich prawa. Operatorzy płatności i banki powinny po takim zawiadomieniu zablokować płatności na rzecz takiego serwisu. Dzięki temu działalność nielegalnych serwisów stałaby się mało korzystna z biznesowego punktu widzenia. Podobne rozwiązanie stosują niektóre stany USA, gdzie o nałożeniu blokady na wpływy decydują sądy.

    Metoda ta ma również związek z jednym z najbardziej znanych polskich serwisów do gromadzenia plików, Chomikuj.pl. Główną metodą płatności, z której korzystają użytkownicy serwisu, jest usługa mikropłatności YetiPay, jak się okazało – mająca powiązania z Chomikuj.pl. Pomysł KE mógłby być może zapobiegać chociaż części naruszeń praw autorskich.

    środa, 18 lipiec 2012 14:30

    Nowa dyrektywa o zarządzaniu tantiemami

    Komisja Europejska poinformowała o planach dotyczących usprawnienia zarządzania tantiemami. Nowa dyrektywa miałaby ułatwiać sprzedaż praw autorskich i kontrolę organizacji zbiorowego zarządzania tymi prawami.

    Aktualny stan prawny budzi wątpliwości nawet wśród profesjonalistów, którzy pozytywnie oceniają przewidywane zmiany. W podobnym tonie wypowiada się komisarz ds. rynku wewnętrznego, który 11 lipca przedstawił propozycję dyrektywy. Zwraca on uwagę zwłaszcza na korzyści dla konsumentów i kultury.

    Potencjał rynku praw autorskich UE wręcz wymaga precyzyjnych i przejrzystych regulacji. Zyski stowarzyszeń zarządzających prawami autorskimi sięgają 4,6 mld euro, co stanowi 60% całości dochodów z praw autorskich. 86% tej kwoty generuje rynek muzyczny, który wciąż rośnie wraz z rozwojem możliwości generowanych przez Internet.

    Obecnie tylko jeden serwis - iTunes na 300 serwisów muzycznych na terenie Unii Europejskiej oferuje usługi aż w 27 krajach. Pozostałe firmy rzadko działają w więcej niż jednym kraju czy regionie, głównie ze względu na trudności proceduralne. Marnowany jest ogromny potencjał, ponieważ mimo wciąż stosunkowo niewielkich dochodów branży fonograficznej ze sprzedaży muzyki w Internecie (w porównaniu do USA), rynek online odnotowuje stały i znacznie przewyższający światową średnią wzrost. W 2010 i 2011 roku wyniósł on odpowiednio 22 i 23 %.

    Drugim problemem jest brak kontroli nad organizacjami zbiorowego zarządzania. Mniej niż połowa tantiem trafia do twórców w ciągu roku od ich zebrania, a 10% nie otrzymują oni w ciągu 3 lat, jak wynika z badań Komisji Europejskiej.

    Zaufania do stowarzyszeń nie pogłębiają też skandale takie jak w 2008 r., kiedy we Włoszech stracono 35 mln euro dochodów z tantiem, inwestując je w produkty oferowane przez Lehman Brothers.

    Nowe przepisy nie satysfakcjonują jednak twórców w pełni. O ile sytuacja tantiem z utworów internetowych ulegnie poprawie, to na rynku offline zapewne nic się nie zmieni.

    O poprawki dyrektywy w Parlamencie Europejskim będzie walczyć organizacja Younison. Aby nowe prawo weszło w życie, musi zostać zaakceptowane przez Radę UE i Parlament Europejski.

    Komisja Europejska zaproponowała zmiany w przepisach o prawie autorskim w zakresie udostępniania online utworów muzycznych oraz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

    Proponowane zmiany dotyczą przede wszystkim prawa do udostępniania online utworu muzycznego w krajach członkowskich UE na podstawie jednej licencji, a także wprowadzenia ostrzejszych wymogów działalności dla organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

    Obecnie licencji na udostępnianie utworów muzycznych udzielają wspomniane organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (w Polsce taką organizacją jest m. in. ZAiKS). Komisja Europejska proponuje kilka sposobów zmian w tej materii. Stowarzyszenie samo mogłoby udzielać międzynarodowych licencji po spełnieniu rygorystycznych kryteriów administracyjnych, a także połączyć swój repertuar z zagraniczną organizacją zbiorowego zarządzania albo wraz z innymi organizacjami stworzyć filię, udzielającą takich międzynarodowych licencji.

    Komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier przekonywał, iż zmiany są potrzebne, gdyż „żyjemy w czasach wolnego rynku i internetu i chcemy, by prawa autorskie były na miarę swojego czasu i jednolitego rynku UE”. Zmiany w konsekwencji mają poprawić przejrzystość udzielania licencji, poprawić standardy działania, zagwarantować odpowiednie zarządzanie wpływami finansowymi.

    Prace nad zmianami w tej materii należy ocenić pozytywnie, gdyż ułatwi to uzyskiwanie licencji ważnej na obszarze Unii Europejskiej, a także ujednolici standardy działania organizacji zbiorowych zarządzania prawami autorskimi.