Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.
    czwartek, 08 czerwiec 2017 14:38

    Sport vs. znaki towarowe

    Gigant na rynku płatków śniadanowych, Kellogg Co, pozwał niedawno australijskiego tenisistę Thanasi Kokkinakisa do sądu, oskarżając go o nieuczciwe użycie znaku towarowego „Special K" w celach handlowych. 21-letni sportowiec chce wykorzystać oznaczenie w kampanii brandingowej odzieży i gadżetów do tenisa. Jednak spółka Kellogg, która od ponad 50 lat posiada australijski znak towarowy „Special K” dla oznaczania swoich płatków śniadaniowych, wszczęła postępowanie sądowe, aby go powstrzymać.

    Amerykańska firma promuje płatki „Special K” jako propozycję na zdrowe, niskotłuszczowe śniadanie w reklamach, które często cechują się pokazywaniem osób podejmujących aktywność fizyczną. Kellogg najwyraźniej boi się, że ze względu na używanie przez młodego tenisistę podobnego oznaczenia australijscy konsumenci pomyślą, że Kokkinakis i Kellogg podjęli współpracę gospodarczą.

    To nie pierwszy przypadek, kiedy sportowcy i podmioty z innych branż stają w szranki w walce o znaki towarowe. W 2002 r. była członkini zespołu Spice Giirls, a obecnie projektantka mody Victoria Beckham przeciwstawiała się próbom klubu piłkarskiego Peterborough United rejestracji oznaczenia „Posh” jako znaku towarowego. Była Spicetka, nazywana w czasach kariery „Posh Spice”, spór jednak przegrała. W tym samym roku Światowa Federacja Zapaśnicza przyznała się do przegrania sporu z World Wide Fund for Nature o prawo do używania inicjałów WWF i zmieniła nazwę na World Wrestling Entertainment. 

    środa, 07 czerwiec 2017 14:35

    Sądowy spór o Hotel California

    Spółka o nazwie Hotel California Baja, LLC musiała niedawno odpowiedzieć na pozew o naruszenie praw do znaku towarowego wniesiony przez Eagles Ltd., biznesowe ramię ikonicznej grupy muzycznej The Eagles, znanej między innymi z hitu „Hotel California”. Hotel California Baja znalazł się wśród wielu przedsiębiorców, którzy uważają, że mają prawa do używania dowolnej nazwy, nawet jeśli inna większa i bardziej znana spółka wskazuje, że przysługują jej wcześniejsze prawa.

    Piosenka The Eagles „Hotel California”, z albumu z 1976 r. o tym samym tytule, stała się legendarna. Oczywiście, zespół będzie musiał udowodnić to przed sądem. Może to nie być trudne zadanie. The Eagles twierdzą, że w ciągu ostatnich lat sprzedali znaczne ilości różnorodnych towarów, korzystając z nazwy „Hotel California”, która jest przez zespół wykorzystywana od wielu lat. Pomimo to, zespół nigdy nie zarejestrował skutecznie takiego znaku towarowego. Co to oznacza w USA dla właściciela niezarejestrowanego znaku towarowego?

    Właściwie nie jest to w Stanach Zjednoczonych duży problem. Federalna ustawa o znakach towarowych w Stanach Zjednoczonych pozwala zapewnić ochronę znakom towarowym, które były używane w USA. Jest to bardzo interesująca możliwość dla wielu przedsiębiorców, którzy nie mieli funduszy, aby zarejestrować jeden lub kilka ważnych w ich działalności znaków towarowych. Sprawa The Eagles jest obecnie w toku postępowania przed sądem federalnym, który może orzekać w sprawach dotyczących zapobiegania nieuczciwej konkurencji i fałszywych nazw pochodzenia. Od czasu, kiedy obecna ustawa federalna została wprowadzona w życie w 1946 r., amerykańskie sądy nieustannie rozszerzają ochronę niezarejestrowanych znaków towarowych. Oznacza to, że prawie każdy przedsiębiorca może twierdzić, że jest właścicielem praw do znaku towarowego, nawet jeśli nigdy nie zarejestrował go przed Urzędem Patentowym w Stanach Zjednoczonych. 

    wtorek, 06 czerwiec 2017 11:20

    Inteligentny wynalazek Apple

    Za czasów szefowania Steve’a Jobsa w Apple spółka ta uchodziła za jedną z wypuszczających na rynek najwięcej innowacyjnego sprzętu. Po śmierci jej założyciela Apple skupiło się jednak na oferowaniu coraz to nowszych wersji już obecnych na rynku swoich produktów,
    zarzucając większość nowych projektów. Teraz jednak Apple próbuje chyba podźwignąć się jako prowodyr na rynku najnowszych wynalazków i patentowy król.

    Najnowszy wynalazek Apple pochodzi z rodziny inteligentnych głośników. HomePod, bo tak ma nazywać się najnowsze urządzenie giganta technologicznego, został zaprezentowany na konferencji technologicznej WWDC 2017. Do tej pory urządzenie owiewał nimb tajemnicy, Apple nie zdradziło nawet jego nazwy. HomePod będzie musiał mieć wiele przydatnych cech, aby znaleźć uznanie konsumentów, ponieważ nie jest pierwszym tego typu urządzeniem na rynku. Jego konkurencją są Home od Google, Echo Amazonu czy Play wypuszczony przez Sonos.

    Nowe technologiczne dziecko Apple zachowuje oczywiście minimalistyczny design, który tak przypadł do gustu klientom Apple. Za dobrą jakość dźwięku mają w nim odpowiadać siedem głośników oraz subwoofer. Inteligencja głośnika ma zaś polegać na tym, że urządzenie samo będzie sterowało parametrami dźwięku, zależnie od swojego położenia, a także jego natężeniem, tak, aby zminimalizować pogłos z poszczególnych głośniczków. HomePod ma też łatwo współpracować z Apple Music. Ponadto, w głośniku będzie można ustawić budzik, przypomnienia głosowe czy również głosowo odtworzyć wybraną piosenkę. 

    poniedziałek, 05 czerwiec 2017 11:01

    Czy przeciętny konsument wina jest uważny?

    4 marca 2011 r. skarżąca, Alma-The Soul of Italian Wine LLLP, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego znaku towarowego SOTTO IL SOLE dla win. 30 czerwca 2011 r. interwenient, Miguel Torres, SA, wniósł sprzeciw wobec rejestracji zgłoszonego znaku, oparty na znakach wcześniejszych VIÑA SOL i SOL. Wydział Sprzeciwów – mając na względzie wcześniejszy słowny unijny znak towarowy SOL – uwzględnił sprzeciw ze względu na istnienie prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd. Od tej decyzji Alma-The Soul of Italian Wine wniosła odwołanie, jednak decyzja została utrzymana w mocy. Sprawa trafiła przed Sąd UE, który wydał wyrok pod koniec maja 2017 r.

    Rozpatrując sprawę, Sąd podniósł kwestię właściwego kręgu odbiorców. Należy wskazać, iż istnienie związku między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi zakłada, że kręgi odbiorców zainteresowanych towarami lub usługami, dla których zarejestrowano lub zgłoszono wspomniane znaki towarowe, są takie same lub „pokrywają się” w pewnym zakresie. Ponadto w ramach całościowej oceny prawdopodobieństwa wprowadzenia w błąd należy uwzględnić przeciętnego konsumenta danej kategorii towarów, który jest właściwie poinformowany, dostatecznie uważny i rozsądny. Należy mieć także na względzie fakt, że poziom uwagi przeciętnego konsumenta jest zmienny w zależności od kategorii danych towarów lub usług.

    W tym względzie należy stwierdzić, że „wina” – w zakresie, w jakim są one oznaczone zarówno zgłoszonym znakiem towarowym, jak i wcześniejszym znakiem towarowym – są przeznaczone dla szerokiego kręgu odbiorców w Unii. Zgodnie bowiem z orzecznictwem, ponieważ wina są zazwyczaj przedmiotem powszechnej dystrybucji od działu spożywczego wielkiego sklepu do restauracji i kawiarni, mamy do czynienia z towarami bieżącej konsumpcji, w odniesieniu do których właściwym kręgiem odbiorców są przeciętni konsumenci towarów masowej konsumpcji, zazwyczaj właściwie poinformowani oraz dostatecznie uważni i rozsądni.

    Ponadto, całościową ocenę mającą na celu ustalenie istnienia związku między kolidującymi ze sobą znakami towarowymi należy oprzeć – w zakresie dotyczącym wizualnego, fonetycznego lub konceptualnego podobieństwa kolidujących ze sobą oznaczeń – na wywieranym przez nie całościowym wrażeniu, ze szczególnym uwzględnieniem ich elementów odróżniających i dominujących. W zakresie, w jakim zgłoszony znak towarowy jest złożonym znakiem towarowym zawierającym zarówno elementy graficzne, jak i słowne, ocena podobieństwa między dwoma znakami towarowymi nie może ograniczać się do uwzględnienia tylko jednego składnika złożonego znaku towarowego i do porównania go z innym znakiem towarowym. 

    piątek, 02 czerwiec 2017 07:34

    Nikon bije się z Zeissem i ASML

    Patenty służą z założenia do prawnego zmonopolizowania danej technologii po to, aby nikt w nieuczciwy sposób nie wykorzystywał efektów cudzej ciężkiej pracy i nakładów finansowych na badania dotyczące nowych rozwiązań. Okazuje się jednak, że patenty mogą też stanowić broń w wojnach podjazdowych pomiędzy przedsiębiorcami działającymi w tej samej branży. Taka sytuacja ma miejsce obecnie – na placu boju stoją po różnych stronach Nikon, Zeiss i ASML. Dzieje się tak pomimo iż spółki te współdziałają na rynku, handlując pomiędzy sobą częściami do aparatów fotograficznych.

    Zeiss i ASML sprzedają Nikonowi komponenty, między innymi optyczne, do aparatów fotograficznych. Teraz obie spółki zarzuciły Nikonowi naruszenie należących do nich patentów. W rezultacie, działania producenta aparatów fotograficznych zostaną skontrolowane przez Międzynarodową Komisja Handlu w USA. Nikon broni się, że działania obu firm są tak naprawdę zakamuflowaną jako troska o swoje patenty odpowiedzią na wcześniejsze oskarżenia Nikona w stosunku do tych właśnie podmiotów.

    W kwietniu 2017 r. Nikon wniósł w USA pozew przeciwko Zeissowi i ASML dotyczący rzekomego naruszenia przez nie patentu dotyczącego technologii litograficznej, którą wykorzystuje się do wytwarzania półprzewodników. ASML może też żywić wobec Nikona jeszcze starsze urazy, ponieważ w 2004 r. musiała wypłacić producentowi aparatów fotograficznych odszkodowanie opiewające na kilkadziesiąt milionów dolarów.

    Te patentowe wojenki mogą mieć też wpływ na konsumentów. Jeżeli amerykański sąd zakaże nawet czasowego wprowadzania do obrotu przez Nikona części wytworzonych opatentowanym sposobem, zawierające je aparaty mogą znacznie podrożeć ze względu na niską podaż. Problemy mogą też wystąpić z serwisowaniem takich urządzeń.

    czwartek, 01 czerwiec 2017 19:43

    Czym jest covfefe?

    Pewnie każdemu z nas trafiła się sytuacja, kiedy spiesząc się, napisaliśmy szybko jakąś wiadomość i puściliśmy ją w świat bez jej przeczytania. Pół biedy, jeśli była to wiadomość do małżonka z prośbą, aby kupił po drodze pieczywo. Gorzej, jeśli jest się prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki, a taka wiadomość została umieszczona na Twitterze i może ją przeczytać cały świat. Taka sytuacja miała właśnie miejsce ostatniego dnia maja 2017 r. Prezydent USA, Donald Trump, umieścił na Twitterze wpis o treści „Despite the constant negative press covfefe” (Pomimo stałego negatywnego covfefe prasowego).

    Trump miał prawdopodobnie zamiar napisać „coverage”, a więc „omówienie prasowe”. Wpis szybko rozprzestrzenił się w internecie, a ludzie dookoła globu zaczęli stroić sobie żarty z wpadki polityka. Prezydent USA znany jest bowiem z mało przemyślanych i pełnych emocji wpisów na Twitterze. Ten rozbawił jednak odbiorców wyjątkowo. Szybko pojawiły się pomysły, co może znaczyć słowo „covfefe”.

    Co ciekawe, niektórzy postanowili jednak na wpadce Trumpa zarobić. Szwedzki przedsiębiorca, Per Holknekt, zajmujący się projektowaniem mody, złożył wniosek o rejestrację znaku towarowego "Covfefe" w Szwedzkim Urzędzie Patentowym. Holknekt, który założył markę odzieżową „Odd Molly", podczas swojej kariery zgłosił w sumie 33 znaki towarowe. Jest to całkiem sporo jak na jednego przedsiębiorcę. Można się więc zastanawiać, czy – jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem – za jakiś czas w Szwecji będą dostępne ubrania pod marką „Covfefe”.

    środa, 31 maj 2017 14:58

    Dinozaur w ciężarówce

    Czy słowo „raptor” jest teraz bardziej synonimem ciężarówki niż dinozaura? Trochę trudno uznać, że pierwsze skojarzenie ze słowem „raptor” to wyładowany udogodnieniami i dodatkowymi funkcjami Ford F-150, służący do pokonywania off-roadowych dystansów.  Żeby pierwszą myślą na ten temat nie był żyjący dziesiątki tysięcy lat temu dinozaur, trzeba być naprawdę wielkim entuzjastą samochodów i motoryzacji. Większości słowo „raptor” przywodzi bardziej na myśl odgrywaną przez Chrisa Pratta postać z filmu „Jurasic World” z 2015 r., która usiłowała nazwać jakoś małe dinozaury, wyglądające jak miniaturowe wersje tyranozaura.

    Znak towarowy „Raptor” stał się niedawno zarzewiem sporu pomiędzy gigantem branży samochodowej a studiem filmowym odpowiedzialnym za serię „Szybcy i wściekli”. Studio Universal Pictures w grudniu 2015 r. chciało w amerykańskim urzędzie patentowym zgłosić do ochrony znak towarowy „Raptor Squad”. W świecie Parku Jurajskiego postać grana przez Pratta, Owen, trenuje stado raptorów – niewielkich dinozaurów, aby pokonać olbrzymiego, genetycznie zmodyfikowanego i złowrogiego dinozaura zwanego Indominus Rex. Drużyna raptorów Owena przybrała w filmie pseudonim „Raptor Squad”, który Universal Pictures chciał zarejestrować i używać do oznaczania zabawek, w tym samochodzików.

    Właściciel znaku „Raptor” używanego w branży motoryzacyjnej, Ford, szybko sprzeciwił się zgłoszeniu Universal Studios z powodu tego, że konsumenci mogą mylić zabawki pod nazwą „Raptor Squad” z samochodami Raptor i sądzić, że produkty te są powiązani z marką Ford, a w szczególności że mają coś wspólnego z pickupem F-150 Raptor. Ma to sens, ponieważ Ford używa nazwy „Raptor” nie tylko dla popularnej, szczególnie w USA, półciężarówki, ale też nakłada ją na serie elektrycznych zabawek-pickupów, przeznaczonych dla młodszych fanów F-150 Raptor. 

    wtorek, 30 maj 2017 14:34

    Słodka porażka Nestlé

    Producent batonów KitKat znów przegrał w sporze dotyczącym tego popularnego batonika w kontekście znaków towarowych. Sąd orzekł przeciwko Nestlé w ciągnącej się od dłuższego czasu walce z Cadbury dotyczącej tego, czy forma batonika w kształcie czterech połączonych paluszków powinna być chroniona prawem ochronnym na znak towarowy. Międzynarodowy koncern Nestlé przegrał więc ostatnią rundę swojej długotrwałej bitwy z rywalem na czekoladowym rynku, właścicielem marki Cadbury, o znak towarowy dotyczący kształtu batona KitKat w Wielkiej Brytanii. Tamtejszy sąd apelacyjny orzekł bowiem, że taki znak nie posiada charakteru odróżniającego.

    Orzeczenie to oznacza ostatni etap w bitwie pomiędzy Nestlé a Mondelēz, amerykańskim właścicielem Cadbury, które walczyły o rejestrację kształtu KitKata od siedmiu lat. Odwołanie Nestle od brytyjskiego orzeczenia w styczniu zeszłego roku było odpowiedzią na decyzję odmowną w kwestii udzielenia ochrony trójwymiarowemu znakowi. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził wcześniej, że kształt batona składającego się z czterech połączonych wzdłużnie paluszków nie jest wystarczająco odróżniający, aby zasługiwać na rejestrację jako znak towarowy i że takie oznaczenie nie byłoby zgodne z prawem europejskim.

    Wyrok ten oczyszcza z przeszkód drogę konkurentom, w tym największym supermarketom produkującym własne produkty, a także innym cukiernikom, do produkcji własnych „KitKatów”, bez obawy o konsekwencje prawne. Rzecznik Nestlé sugeruje jednak, że koncern niekoniecznie jest gotowy zrezygnować z walki i rozważa następny ruch. Firma mogłaby potencjalnie spróbować przenieść sprawę do brytyjskiego sądu najwyższego. Nic dziwnego, skoro koncern Nestlé wydawał od 3 do 11 milionów funtów rocznie na promowanie KitKata w latach 1996-2007. W 2010 r. w samej Wielkiej Brytanii sprzedano ponad 40 milionów tych batoników. Uzyskanie monopolu na ten konkretny kształt słodyczy stanowi więc dla Nestlé łakomy kąsek.

    Czy konsumenci naprawdę mogą zostać wprowadzeni w błąd co do pochodzenia produktu, gdy dwa produkty mają podobną, czarną etykietę i nazwę? Nawet, jeśli jeden towar to jedzenie dla ludzi, a drugi to karma dla zwierząt? W sprawie, w której przedmiotem sporu są bekon Hormel Foods’ Black Label i karma dla psów produkowana przez Nestle Purina Petcare o nazwie Black Label, uznano, że taka sytuacja może zaistnieć.

    Jest to jedno z twierdzeń w sprawie o naruszenie znaku towarowego, którą firma Hormel z siedzibą w Austin, w stanie Minnesota, założyła w zeszłym tygodniu w sądzie w Minnesocie.

    Firma Hormel - sama siebie opisany jako „pionier bekonu, który spędził ponad 100 lat doskonaląc smak boczku” - zarzuca Purinie, iż ta wykorzystuje w handlu swoim produktem dobrą reputację jej towarów i znajomość znaku towarowego „Black Label Hormel”, aby promować nowo wprowadzoną linię bekonowych przysmaków dla psów. O celowym nawiązaniu do znaku towarowego ma również świadczyć treść reklamy przysmaków dla psów, w której co chwila prezentowane są kawałki smakowitego boczku. Oprócz wyraźnego wykorzystania prawdziwego bekonu w swoich reklamach, produkt „Black Label” firmy Purina ma też czarne etykiety, które są uderzająco podobne do tych z produktów Hormel.  

    Purina nie odpowiedziała jeszcze na złożony przeciwko niej pozew.

    Żadnej z firm nie jest obca walka na sali sądowej. Wcześniej w tym roku Purina spierała się konsumentem, który twierdził, że Purina błędnie zaznaczyła, że jej karma „Beggin 'Strip” składa się głównie z prawdziwego bekonu, jeśli w rzeczywistości wieprzowina jest tylko  jej którymś z kolei składnikiem.

    Tymczasem Hormel jest pozwanym w długotrwałej walce z firmą z Oklahomy, która twierdzi, że Hormel ukradł jej pomysł na unikalny proces i system przygotowywania wstępnie gotowanych plastrów boczku.

    piątek, 26 maj 2017 13:59

    Warto być przedsiębiorczym

    Aby zaistnieć w biznesie, czasem wcale nie trzeba mieć wieloletniego doświadczenia w danej branży. Historie z cyklu „od pucybuta do milionera” zdarzają się jednak rzadko, a sukces bywa okupiony trudnymi decyzjami i poświęceniem. Pomimo to, brak kontaktów czy znajomości branży nie przeraża młodych przedsiębiorców przed startem w biznesie. Podejmując takie wyzwanie należy jednak pamiętać, aby mieć nie tylko dobry biznesplan, ale też świadomość możliwości prawnej ochrony czy to swoich wynalazków – jako patent, czy też nazwy – za pomocą znaku towarowego.

    Tak właśnie rozpoczęła swoją działalność właścicielka popularnej teraz marki kosmetyków do makijażu mineralnego, Annabelle Minerals. Co ciekawe, właścicielką marki nie jest osoba z branży kosmetycznej, ale prawniczka, która początkowo łączyła pracę w kancelarii z rozwijającym się biznesem. Annabelle Minerals to kosmetyki mineralne, oparte na naturalnych substancjach. W skład oferty wchodzą nie tylko pudry czy róże, ale też podkłady czy cienie do powiek. Biznes rozpoczął się od poszukiwania przez założycielkę marki kosmetyków mineralnych, które jeszcze kilka lat temu nie były w Polsce popularne, a których musiała używać ze względu na problemy z cerą. Sprowadzanie ich zza granicy było zaś dość kosztowne.

    Pani Anna Szczerba, wtedy jeszcze studentka, zaczęła więc sama komponować kosmetyki, używając do tego celu dwutlenku tytanu, miki, tlenku cynku i koloryzujących tlenków żelaza. Działalność prowadzona początkowo na własne potrzeby szybko przerodziła się w biznes. Założycielka marki zadbała tez o nią od strony prawnej, wybierając odpowiedni logotyp i rejestrując go jako znak towarowy. Dzięki takiemu działaniu ewentualni naśladowcy nie będą go mogli wykorzystywać w konkurencyjnej działalności.