Subskrybuj i oglądaj nas na:youtube

Publikujemy na:facebook

    Prawo na patent - Portal o znakach towarowych, wzorach przemysłowych.

    W marcu 2017 r. mińska policja przeszukała siedzibę białoruskiej telewizji Belsat (po polsku: „Biełsat”). Policja zajęła komputery, kamery, aparat i mikrofon należące do dziennikarzy. Dziennikarze bezskutecznie próbowali odzyskać sprzęt. Wreszcie jeden z nich został niedawno wezwany w tej sprawie na policję. Wizyta skończyła się sporządzeniem protokołu, z którego wynikało, że telewizja Belsat nielegalnie wykorzystywała znak towarowy: „Belsat TV”.

    O co chodzi? Otóż, w 2003 r. Siarhej Łysienka założył firmę Hightech-Market, zajmującą się dostarczaniem urządzeń do odbioru telewizji satelitarnej i kablowej. Zarejestrował też znak BELSATplus. W 2011 roku w dokumencie określającym przedmiot działalności firmy pojawiło się określenie TV – choć odnosiło się wyłącznie do telewizji kablowych. Tymczasem „Belsat” to także nazwa białoruskiego nadawcy telewizyjnego. Jego znak towarowy i domena nadawcy zarejestrowane są w Polsce.

    Zdaniem osób reprezentujących telewizję, policja otrzymała rozkaz, by za wszelką cenę nie zwracać skonfiskowanego sprzętu, a naruszenie znaku towarowego jest pretekstem do takiego działania.

    Sprawa znaków towarowych trwa od kilku lat. Właściciel firmy BELSATplus występował już z roszczeniami o zakaz korzystania przez telewizję z nazwy „Biełsat”, a jego żądania zostały oddalone przez sąd. Jednakże Sąd Najwyższy rozpoznał sprawę ponownie. We wrześniu 2014 roku wydał wyrok, w którym zakazał używania nadawcy telewizyjnemu znaku „Belsat TV” na terytorium Białorusi i na stronie internetowej.

    Louis Vuitton przegrał w całości sprawę toczącą się w USA. W 2014 r. firma wystąpiła z pozwem przeciwko marce torebek „My other bag” (MOB). Spór dotyczył produkcji przez MOB płóciennych toreb nawiązujących stylistycznie do toreb słynnej francuskiej marki, w tym wykorzystujących symbole „LV” i inne używane przez tę firmę. W 2014 r. Louis Vuitton wystąpił z pozwem, w którym twierdził, że nakładając zarejestrowany znak towarowy na tanie, płócienne torby na ramię, MOB naruszył własność intelektualną Louis Vuitton, a także osłabił jakość tej marki.

    Sprawa zakończyła się w październiku 2017 r. Niemniej jednak, dopiero niedawno orzeczono o kosztach postępowania, przede wszystkim zastępstwa przez pełnomocników. MOB miał nadzieję uzyskać z tego tytułu od francuskiej marki około 1 mln dolarów.

    W tym celu, zgodnie z amerykańskim prawem znaków towarowych, jako wygrywający sprawę musiał wykazać, że sprawa była „wyjątkowa”. Zdaniem MOB „wyjątkowość” miała polegać po pierwsze na bezpodstawności zarzutów Louis Vuitton, po drugie na sposobie prowadzenia sporu – Louis Vuitton miał niepotrzebnie mnożyć koszty zlecając swoim prawnikom dodatkowe, niepotrzebne czynności. Co więcej złożenie pozwu miało być przejawem nadużywania praw do znaku towarowego, nękaniem.

    Jednakże sąd nie podzielił tej opinii. Jego zdaniem prawo nakłada właśnie na właściciela praw do znaku towarowego obowiązek ścigania naruszeń. Dlatego agresywne działania mieszczą się w dozwolonych granicach, nie są „nękaniem”. Nie można też uznawać, Louis Vuitton angażuje się w spory dotyczące jego znaków towarowych bez przyczyny.

    MOB wskazywał też, że Louis Vuitton pozywając kolejne firmy powoduje, że firmy obawiają się jakiegokolwiek parodiowania tej marki. Ale także i tu sąd stwierdził, że firma nie wykazała, by działania Louis Vuitton były motywowane jedynie chęcią stłumienia konkurencji.

    Podsumowując, sąd nie zgodził się z twierdzeniem, że sprawa jest „wyjątkowa” w rozumieniu przepisów o znakach towarowych. To oznacza, że MOB nie otrzyma zwrotu 1 mln dolarów i cała sprawa skończy się dla firmy ogromną stratą.

    Przed sądem w Hadze zakończył się ostatnio proces o znaki towarowe: Stolichnaya, Moskovskaya oraz Stoli. Właścicielem znaków, służących do oznaczania wódki jest rosyjska państwowa spółka FKP Sojuzplodoimport.

    W wydanym wyroku sąd potwierdził, że prawa do znaków przysługują Rosjanom oraz fakt naruszenia tych praw przez sprzedaż wódek pod wspomnianymi nazwami przez Spirits International Group (SPI Group) z siedzibą w Luxemburgu. Orzeczenie zakazuje luksemburskiej firmie dalszej sprzedaży wódek oznaczonych znakami towarowymi FKP Sojuzplodoimport w krajach BEU (związku handlowego krajów Beneluxu).

    Co więcej, SPI Group musi zapłacić Rosjanom odszkodowanie i koszty sądowe, a także wpływy uzyskane ze sprzedaży wódki na terenie BEU począwszy od roku 1999. Spór rozpoczął się w 2003 r., kiedy rosyjska firma pozwała SPI Group przed sąd w Rotterdamie. Nie jest to jedyna sprawa, jaka toczyła się pomiędzy tymi stronami. Co ciekawe, w październiku zeszłego roku, brazylijski sąd orzekł, że właścicielem znaków towarowych Stolichnaya, Moskovskaya oraz Stoli jest … SPI Group.

    piątek, 26 styczeń 2018 07:39

    Wilkinson Sword przegrał z Gillette

    Producent maszynek do golenia Wilkinson Sword przegrał w niemieckim sądzie. W niedawnym orzeczeniu sąd zakazał firmie sprzedaży żyletek Wilkinson, które są tańszym zamiennikiem do maszynki Mach 3, produkowanej przez Gillette.

    Wyrok wydał sąd drugiej instancji w Düsseldorfie potwierdzając w ten sposób zapadłe poprzednio orzeczenie. W ocenie obu sądów żyletki Wilkinson, naruszają prawa patentowe przysługujące firmie Procter & Gamble, właścicielowi marki Gillette.

    Jednakże, po wyroku właściciel marki Wilkinson, firma Edgewell Personal Care, stwierdziła, że prawo, które było podstawą rozstrzygnięcia wygaśnie 13 lutego i jest pewne, że wyrok sądu w Düsseldorfie zostanie unieważniony przez niemiecki Sąd Patentowy.

    W odpowiedzi, rzeczniczka marki Gillette stwierdziła, że patent, o którym mowa, jest nadal ważny na wielu rynkach na świecie, w tym w Niemczech.

    „Inwestujemy w innowacje – powiedziała. – Dlatego jest dla nas kluczowe, byśmy mogli chronić nasze udoskonalenia i stojącą za nimi pracę wielu naukowców” – dodała.

    czwartek, 25 styczeń 2018 07:34

    Nowe logo Formula 1 narusza prawa firmy 3M?

    Liberty Media, nowego właściciela Formuły 1, prawdopodobnie czeka spór o znak z firmą 3M. Sprawa związana jest wprowadzeniem przez Liberty Media nowego oznaczenia Formuły 1.

    Obecne, kultowe logo używane jest od 1994 r. Pokazany niedawno projekt nowego znaku spotkał się z przygniatającą krytyką, w tym ze strony kilkukrotnych mistrzów Formuły 1, Lewisa Hamiltona i Sebastiana Vettela. Hamilton stwierdził, że trudno wyobrazić sobie, by Ferrafi, czy Mercedes zmieniały swoje znaki, a poza tym nowy znak nie jest tak „ikoniczny” jak poprzedni. Natomiast Vettel skomentował sprawę krótko: „poprzednie podobało mi się bardziej”.

    nowe logo formula 1

    Jak się jednak okazuje korzystanie z nowego logo może naruszać prawa firmy 3M – produkującej między innymi taśmę klejącą „Scotch” i karteczki samoprzylepne „Post-It”. Litera „F” użyta w nowym znaku Formuły 1 ma przypominać „F” znajdujące się w znaku „Futuro”, należącym do 3M, i będącym marką rękawów kompresyjnych. Znak 3M został zgłoszony do rejestracji w lutym 2017, natomiast logo Formuły 1 Liberty Media w listopadzie.

    Liberty Media ma teraz problem. W marcu planowana jest inauguracja sezonu, podczas której firma zamierzała wprowadzić do sprzedaży towary oznaczone nowym znakiem. W związku z grożącym procesem produkcja musi zostać wstrzymana, co powiększy koszty rebrandingu szacowane na bagatela 1 mln dolarów.

    Celem akcji rebrandingowej było zwiększenie wpływów z reklam – nowy znak miał sprawić, że sport będzie wyraźnie widoczny na platformach cyfrowych. Czasopismo Forbes twierdzi, że jeśli Liberty Media przegra walkę z 3M, może to mieć wpływ na obniżenie wysokości nagród w wyścigach Formuły 1. Czy sprawa skłoni Liberty Media do powrotu do dawnego znaku? To powinno wyjaśnić się w najbliższej przyszłości. 3M dotychczas na razie nie wystąpiło na oficjalną ścieżkę prawną przeciwko firmie.

    środa, 24 styczeń 2018 07:25

    Ed Sheeran pozwany! Czy dokonał plagiatu?

    Jasmine Rae, w Polsce może niezbyt znana, jest australijską gwiazdą muzyki country. Ostatnio zrobiło się o niej głośno za sprawą utworu „When I Found You” („Kiedy cię odnajdę”).

    Twórcy utworu – Sean Carey i Beau Golden – twierdzą, że został on splagiatowany przez brytyjskiego wykonawcę Eda Sheerana. Plagiatem ma być napisana przez niego dla amerykańskiego duetu country piosenka „The Rest of Our Life” („Reszta naszego życia” ).

    W złożonym pozwie, Carey i Golden zarzucają Sheeranowi umyślne naruszenie praw autorskich. Twierdzą, że plagiat jest oczywisty dla każdego przeciętnego odbiorcy. Żądają od Sheerana – a także współpozwanych pozostałych autorów utworu oraz wydawców –  kwoty 5 mln dolarów oraz sądowego zakazu wykonywania „The Rest of Our Life”.

    Sheeran koncertował w Australii w czasie, gdy utwór Jasmie Rae był często odtwarzany w tamtejszych stacjach radiowych. Na podobieństwa pomiędzy oboma utworami pierwsi zwrócili uwagę fani Rae. Co ciekawe, to nie pierwsza sprawa o plagiat przeciwko brytyjskiemu artyście. Sheeran został oskarżony o popełnienie plagiatu w swojej piosence „Photograph”. Sprawa, w której żądano zapłaty 20 mln dolarów, zakończyła się zawarciem ugody. Krytykowany był też utwór Sheerana „Shape of You”. Zarzucano mu podobieństwa do piosenek Sia i Tracey Chapman.

    „The Rest of Our Life” był hitem roku 2017, wykonywanym przez popularnych w Stanach Zjednoczonych muzyków country Tima McGraw i Faith Hill. Ani oni, ani Sheeran nie skomentowali dotychczas zarzutów.

     

     

    Hewlett Packard Enterprise Development LP złożył odwołanie od decyzji Rosyjskiego Urzędu Własności Intelektualnej Rospatent odmawiającej rejestracji zielonego prostokąta jako znaku towarowego.

    W grudniu 2016 r. Rospatent odmówił rejestracji prostokąta jako znaku towarowego, zaznaczając, że nie ma on zdolności odróżniającej oraz, że jako prosta figura geometryczna może być postrzegany jako kształt lub ramka. Hewlett Packard argumentował, że ​​klienci kojarzą ją z Hewlett Packard, przy czym sam znak symbolizuje możliwości oferowane przez firmę. Zauważył również, że zastosowany w znaku zielony kolor jest unikalny dla tej branży.

    poniedziałek, 22 styczeń 2018 13:00

    Ochrona znaku towarowego marki Puma, czy pokaz siły?

    Pod koniec 2017 roku Puma uzyskała informację, że projektant Philipp Plein stworzył nową linię odzieżową PleinSport, której znakiem rozpoznawczym jest wizerunek tygrysa w połączeniu z śladami pazurów. Występuje on w dwóch formach – jako tygrysia głowa oraz jako skaczący tygrys.

    Pozew o naruszenie znaku towarowego został już przez Pumę wniesiony. Wygrała już zresztą pierwszą batalię w tej walce, uzyskując w niemieckim sądzie postanowienie o zabezpieczeniu powództwa, zakazujący sprzedaży odzieży i akcesoriów opatrzonych spornym znakiem towarowym w Niemczech. W międzyczasie Puma uzyskała również zabezpieczenie roszczeń przeciwko firmie Plein w Holandii i jest gotowa podjąć stosowne kroki prawne również w innych krajach, jeśli będzie to konieczne.

    Tymczasem firma Plein, która w 2016 r. uruchomiła kolekcję sportową PleinSport i od tego czasu szybko rozszerza zarówno swoją sieć sprzedaży detalicznej jak i ofertę produktową uważa, że nie zrobiła nic złego.

    "To smutne i śmieszne, że konkurenci nie zawsze grają uczciwie i próbują wszystkiego, co w ich mocy, by zniszczyć innych", napisał Plein na swoim Instagramie. "Nikt nie może powstrzymać rozwoju naszej nowej mega marki PLEINSPORT! Zamiast tracić czas i pieniądze, powinniście ZAGRAĆ FAIR! Niech rozpocznie się gra."

    Puma utrzymuje, że jej celem nie jest proces sądowy i eskalacja konfliktu, ale że chce znaleźć rozwiązanie tej sprawy.

    Lana del Rey jest podejrzewana o dokonanie plagiatu na swojej najnowszej płycie “Lust for Life”. Z roszczeniami przeciwko piosenkarce wystąpił zespół Radiohead. Spór dotyczy utworu zatytułowanego „Get free”, który zdaniem Radiohead przypomina ich najsłynniejszy przebój – utwór „Creep”. Rozmowy pomiędzy artystami trwają od miesięcy, a del Rey ostatnio oświadczyła, że została przez Brytyjczyków pozwana.

    Amerykańska piosenkarka twierdzi jednak, że o plagiacie nie może być mowy. Podczas niedawnego koncertu poinformowała fanów, że: „cokolwiek wydarzy się w sądzie chcę, abyście wiedzieli, że odczucia, które opisałam w utworze, są moim osobistym manifestem, moim motto”. Zasugerowała też, że pozew może skutkować usunięciem spornego utworu z przyszłych wydań albumu „Lust for Life”.

    Del Rey skomentowała sprawę również na Tweeterze. Ujawniła, że Radiohead żąda 100% dochodów z utworu, zarzucając jej skopiowanie melodii i sekwencji akordów ze słynnego „Creep”. Oświadczyła też, że choć jej utwór „Get Free” nie stanowi plagiatu, zdecydowała się zaoferować Radiohead 40% wpływów. Propozycja nie zadowoliła pełnomocników grupy i do porozumienia ostatecznie nie doszło.

    Co na to eksperci? Wypowiadający się w sprawie prawnicy twierdzą, że faktycznie mogło dojść do zarzucanego del Rey naruszenia. W mediach padają stwierdzenia, że utwór jest zdecydowanie zbyt bliski unikatowemu zestawowi akordów i wyjątkowo odróżniającej linii melodycznej „Creep”, a także, że pewne elementy obu utworów brzmią podobnie.

    Prawnicy zwracają też uwagę na złożoną przez del Rey ofertę podziału wpływów z utworu. Miałoby to znaczyć, że piosenkarka konsultowała już sprawę ze specjalistami i zamierzała w ten sposób zapobiec sprawie sądowej, której nie wygra.

    Tymczasem zespół Radiohead zaprzeczył, by zgadzał się wyłącznie na 100 % z wpływów z utworu oraz by składał jakikolwiek pozew przeciwko del Rey. Potwierdził jednak prowadzenie negocjacji z amerykańska artystką. Czas pokaże z jakim skutkiem.

    Czy mogę na swoim blogu wykorzystać zdjęcie znalezione w internecie? Czy utwór muzyczny znanego kompozytora mogę użyć w filmie, który będzie opublikowany na Youtubie? Dziesiątki pytań dotyczących licencji, praw autorskich i ponownego wykorzystania dzieł znalezionych w globalnej sieci.
    Subsktybuj nas na YouTube, zobacz pozostałe filmy [link]

    © 2012-2017